Najciekawsze newsy ze świata Apple i IT.

Jak wyczyścić iPhona ze zbędnych śmieci…?

Siedząc i przeglądając wczoraj różne i różniaste artykuły natknąłem się na jeden dotyczący problemu z zajmowanym miejscem przez aplikację Facebook w iPhonie. Dodać muszę, że iPhone posiadał 16 GB, a wyżej wymieniona aplikacja po pewnym czasie jej użytkowania zajmowała właścicielowi tego iPhona prawie 1 GB pamięci. Sporo, biorąc pod uwagę, że to tylko aplikacja do oglądania treści o charakterze zwykle rodzinnym. Chociaż przepraszam – znam takich, dla których Facebook jest najważniejszą aplikacją – taką, którą uruchamia się jako pierwszą rano i taką, po zamknięciu której  idzie się spać.

Przywykłem do tego, że mój iPhone po prostu działa, nie miałem zielonego pojęcia ile w tym urządzeniu zjadane jest pamięci przez aplikację Zuckenberga. Postanowiłem to sprawdzić i okazało się, że też całkiem niemało… Było tego około 750 MB.

Powstał dylemat: jak się tego pozbyć? 

Zacząłem przeglądać różne fora odnoście kasowania danych cache dotyczących facebooka i co pytanie to odpowiedź była inna. Większość osób radziła:

Zainstaluj aplikację do czyszczenia iPhona.

No dobra… Ale jaką aplikację? Są w ogóle jakieś aplikacje do czyszczenia iPhona?
Okazuje się, że są. Może nie ma ich tak dużo, jak w sklepie Google Play, ale jednak w AppStore coś tam znajdziemy.  Zacznę od tej, którą „bawiłem się” najdłużej.

Battery Doctor.

Kolejna aplikacja „z tych polecanych”. Same „ohy” i „ahy” jak świetnie czyści niepotrzebne śmieci. Spróbujemy…
Kiedy wpiszemy „Battery doctor” w wyszukiwarce sklepu wyskakują nam 2 aplikacje i konia z rzędem temu, kto wie czym one różnią się – poza kolorem ikony. Zainstalowałem obie i poza drobnymi zmianami w wyglądzie, obie zachowują się identycznie. Mają nawet podobne podpisy w menu. No ok, ale czy potrafią czyścić śmieci?

Hokus pokus, czary mary… Uwierz kotku, że coś dzieje się w środku…

Celowo kilka zdań wcześniej napisałem „bawiłem się”, ponieważ dla mnie wszystkie te aplikacje „czyszczące” to jedna wielka ściema i oszustwo. Po odpaleniu piękne animacje. Pomyślałem: super – coś się dzieje.. Następnie dane o tym, ile wyczyściło nam śmieci… Ale chcesz wyczyścić więcej – kup wersję PRO… /tak zazwyczaj działa większość tych cudownych aplikacji/.

Zajebiście – pozbyłem się pół telefonu gówien… Zadowolony, że mam czysty telefon, postanowiłem sprawdzić ile teraz mam wolnego miejsca:

wolne miejsce

wolne miejsce

Zaraz… WTF…?

Prawie tyle samo miejsca miałem zanim odpaliłem cudowne Battery Doctor. Może coś źle zrobiłem…? Może źle kliknąłem, coś nie tak nadusiłem… Próbujemy raz jeszcze…

Znowu piękne animacje, czyści śmieci tak szybko, że ledwie licznik wolnych GB nadąży się kręcić…

Sprawdzamy…

Znowu podobnie… No dobra… Może iOS potrzebuje nieco czasu, żeby odświeżyć ilość wolnego miejsca. Postanowiłem więc sprawdzić jeszcze czy wyczyściło mi cache Facebooka. Jest tyle, ile było wcześniej. Coś nie halo… Biorę się za kolejną aplikację. Battery Doctor 2, potem Catch Cleaner, iPhone Cleaner, iOS cleaner i wszystko to co „cleaner” ma w nazwie. Efekt? Czary mary… Czasem kilka wolnych MB jest więcej… Zastanawiam się tylko czemu żadna z tych aplikacji nie wyczyściła mi starych i niepotrzebnych danych facebooka. Postanawiam szukać dalszych informacji w Internecie. Wujek Google wie wszystko.

PhoneCleanPhoneClean

Kolejne forum dla maniaków chcących posprzątać swojego iPhona. Kolejna aplikacja. Tym razem jednak nie na iOS, a OS X. Super. Może mój Macbook poradzi sobie z tym lepiej.
Instaluję, uruchamiam, czytam, przeglądam, podpinam iPhona, odbezpieczam, a nawet usuwam blokadę „znajdź mu telefon” (bez tego aplikacja nie będzie działać). Chwilę później przeżywam chwile grozy. Aplikacja wysyła jakieś dane do iPhona i prosi o nie odłączanie kabla. Następnie na ekranie iPhona pojawia się napis: „zerowanie”. Przenajświętsza panienko… Zaraz będę z gołym iOS martwić się co dalej.
Wszystko to wlecze się jak flaki z olejem. Przebrnięcie przez całe menu aplikacji zajmuje sporo czasu – tym bardziej, że część z poleceń wykonywać trzeba dwukrotnie (lub więcej), ponieważ po pierwszej czynności zostajemy oświeceni komunikatem, że akurat ta opcja, którą próbujemy od 10 minut wykonać zarezerwowana jest dla wersji PRO, za którą musisz zapłacić.

Wyłącz iPhonaDobre kilka minut później PhoneClean oznajmia mi, że wszystkie śmieci zostały wyczyszczone. Jeszcze tylko zresetuje iPhona i wszystko będzie ok.

Po restarcie spieszę sprawdzić ilość wolnego miejsca. Szok! Przybyło mi ponad 2 GB. WOW! Ta aplikacja jest zajebista!!! Mało tego, okazuje się, że dzięki niej możemy odzyskać nawet kontakty, które skasowaliśmy dawno temu. Wielki Brat Apple czuwa nad wszystkim i nawet rzeczy skasowane na długo pozostają w pamięci urządzenia – a przynajmniej do czasu, do kiedy postanowimy je wyzerować całkowicie.

Rano.

Obudziłem się rano i odruchowo sięgnąłem po telefon, żeby przejrzeć Instagrama i poczytać newsy. W międzyczasie znalazłem zdjęcie, które spodobało mi się tak bardzo, że zrobiłem zrzut ekranu. Może się przyda. Pora wstać. Jeszcze tylko zajrzę do galerii – niech pobrany zrzut od razu wyślę się do iCloud.

&%$@(*!#@^!&@%!!!!!

Gdzie do jasnej ***** podziały się moje zdjęcia? Zamiast zdjęć widzę białe kwadraciki z wykrzyknikiem. Próba otworzenia ich wyświetla kolejny komunikat; „nie udało się pobrać zdjęcia”.

Świetnie… PhoneClean skutecznie wyczyścił mi telefon. Całe ponad 2 GB, które przybyło to miejsce po moich zdjęciach!!! Kolejną godzinę straciłem na przywracanie kopii z iCloud (nie muszę nikomu pisać z jaką prędkością działa pobieranie czegokolwiek z iCloud).

Na koniec…

Stare przysłowie mówi: „jeśli coś działa to nie należy tego ruszać”. Święta prawda. Co mnie podkusiło?
iOS wyposażony jest w funkcje, które same skasują pamięć cache, w przypadku kiedy zabraknie jej systemowi. Gdyby jednak ktoś potrzebował wykasować stare dane z facebooka to jest na to prosta rada: wystarczy się wylogować. TAK! Ta prosta czynność usunie stare pliki z pamięci podręcznej.
Gdyby to okazało się niewystarczające to w ostateczności można usunąć aplikację i zainstalować raz jeszcze. Usuwając aplikację z iOS, usuwamy wraz z nią wszystkie jej dane – zupełnie inaczej niż w Androidzie, gdzie dane te potrafią zostać na bardzo długo.

I jeszcze jedna rzecz – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przy okazji poznałem dokładnie jak działa funkcja „optymalizuj dysk iPhona”. Wcześniej, pomimo tego, że była włączona to nie zauważyłem by system podmieniał zdjęcia i zastępował je mniejszymi. Nie było takiej potrzeby – posiadam 64GB iPhona i nigdy nie brakowało mi miejsca na zdjęcia, ani inne pliki. Jednak w momencie kiedy stracimy wszystkie zdjęcia /lub usuniemy je sami/ i chcemy pobrać je później z iCloud, a przy tym zaznaczymy opcję „optymalizuj dysk iPhona” to pobrane zostaną jedynie miniaturki tych zdjęć, a reszta dociągnie się z iClouda przy próbie otwarcie któregoś. Tym samym z bagażem 800 zdjęć ich pojemność w telefonie wyniosła 230 MB. Dziwnie, ale tak to działa.
Pojawił się później jeszcze jeden mały problem, związany z aplikacją Zdjęcia Google. Wszystkie miniaturki zaczęły wysyłać się jako nowe zdjęcia podczas synchronizacji. Nie chcę mieć tych samych zdjęć w iluś kopiach. Musiałem więc zmienić opcję w ustawieniach Biblioteki Zdjęć w ten sposób, by oryginały były przechowywane także w iPhonie.

Miało być kilka słów na temat czyszczenia urządzeń wyposażonych w system iOS, zrobiło się trochę więcej, ale mam nadzieję, że dzięki temu ktoś uniknie kłopotów, albo nie będzie niepotrzebnie tracić czasu na instalowanie cudownych „cleanerów”, które poza wyświetlaniem animacji niewiele więcej robią.

Tagged under: , , , , ,

Pin it

Niedyplomatyczny dyplomata, złośliwiec jakich mało, niecierpliwiec, maruda z niewyparzoną gębą, nieugięty despota, zawzięcie uparty... Taki jestem, ale gdybym nie był to czy byłbym tym, kim jestem...?

Website: http://www.1news.pl

Back to top